Rewal - Rewal8

Ja, Franek i załoga byliśmy w ten Sylwester w Rewalu. Wszyscy znajomi pukali się w głowę, że zimą gna nas nad morze, a nie np. w góry. Rewal przywitał nas groźnymi pomrukami niespokojnego morza. Gniewny szum wzburzonych fal słychać było nawet w domu wczasowym
Rewal, gdzie mieliśmy zarezerwowane noclegi. Nieważne gdzie, byle by tylko pobawić się dobrze. Kierownik ośrodka, pan Józef, obiecywał zabawę jakiej nie pamiętają najstarsi mieszkańcy Rewala. Miało być pieczenie barana, kulig z pochodniami po okolicznym trakcie, a potem już w świetlicy zabawa do białego rana. Tak też i było. Wszyscy, zaopatrzeni w okazałą baterię alkoholi, zaczęliśmy przednią zabawę już o 20.00. Do 23.00 bawiliśmy się na dworze, później faktycznie przenieśliśmy się do sali balowej. O 12.00 przywitaliśmy Nowy Rok pokazem sztucznych ogni i potem znów w sali do białego rana. Jedzonko było naprawdę dobre i tak naprawdę oprócz Franka nikt się nie spił. Jeszce długo potem Franek wzdychał, że zgubił gdzieś telefon do tej ognistej blondyny, która tak bardzo wpadła mu w oko.
Również warto zobaczyć: