Niechorze - topielec

W Niechorzu było tego lata upalnie. Cała nasza rodzinka uwielbia wprost takie wysokie temperatury. Wszyscy powinniśmy pewnie mieszkać w tropikach, bo czuliśmy się doskonale. Inni przebywający w pensjonacie
Niechorze wczasowicze wciąż narzekali na pogodę i oczekiwali wytchnienia od gorąca zaklinając deszcz, a my się z nich w duchu tylko śmialiśmy. Nie wychodziliśmy przezornie na słońce między południem, a 15-tą, ale resztę dnia spędzaliśmy na plaży. Dużo frajdy daje nam zawsze morze. Wszyscy w naszej rodzinie dobrze pływamy, więc bez żadnych obaw wypuszczaliśmy się nawet kawał od brzegu. Z Niechorza najbardziej będę jednak pamiętać to, że o mało nie utopiłbym się. Ojciec z mamą i siostrą byli na plaży i opalali się, a ja samotnie wybrałem się w stronę latarni morskiej. Płynąłem oddalony o jakieś 400 m od brzegu podziwiając Niechorze, gdy nagle poczułem doskwierający coraz bardziej ból w łydce. To skurcz, ale na szczęście mam ze sobą zawsze szpilkę i to uratowało mi życie. Nawet i po tym, jak dopłynąłem do brzegu, to czułem, że noga moja jest obolała.
Również warto zobaczyć: